W Chatce Puchatka i Na Tarnicy


Wyjazd w Bieszczady zaplanowaliśmy ze względu na odbywające się w Wetlince Górnej Bieszczadzkie Anioły. Całą organizacją zajęli się Agnieszka, Kuba i Dominika. Ja od miesiąca byłam na praktyce kartograficznej na Krymie, i przed wyjazdem zdążyłam się tylko przepakować i dojechać do Krakowa. Stamtąd samochodem Doni mieliśmy pojechać na pole namiotowe w Wetlince – w planach był przede wszystkim koncert, ale i spacer po Połoninie Wetlińskiej i zdobycie najwyższego szczytu Bieszczadów – Tarnicy.

* * *

Bieszczady wchodzące w skład Beskidów Wschodnich dzielą się na Bieszczady Wschodnie, Środkowe i Zachodnie. Dwa pierwsze pasma położone sa na Ukrainie, zaś Bieszczady Zachodnie rozciągają się na terytorium Ukrainy, Polski i Słowacji, między Przełęczą Lupkowską i doliną Osławy na zachodzie, a Przełęczą Użocką i źródłami Sanu na wschodzie. Od zachodu sąsiadują z Beskidem Niskim, od wschodu z Bieszczadami Środkowymi, od południa z Przedgórzem Laboreckim i Wyhorlatem, a od północy z Górami Sanocko – Turczańskimi. Górna Wetlinka, do której się udajemy położona jest w Paśmie Połonin, u stóp Połoniny Wetlińskiej, w obszarze Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Bieszczadzki Park Narodowy jest trzecim pod względem wielkości parkiem narodowym Polski. W chwili utworzenia, w 1973 roku obejmował masyw Tarnicy, Krzemienia i Halicza, oraz podszczytowe partie Połoniny Caryńskiej. Obszar parku był powiększany czterokrotnie w latach 1989, 1991, 1996 oraz 1999. Jednakże pojęcie „park narodowy” znane jest w polskich Bieszczadach znacznie wcześniej niż 1973 rok. Otóż od lat 50. XX-wieku połoniny znajdowały się w zarządzie dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego. Było to związane z poszukiwaniem nowych pastwisk dla podhalańskich owiec, którym ochrona ścisła łąk w TPN zabroniła wstępu na hale tatrzańskie. Obecnie w granicach BPN znajduje się ogromna część tzw. polskich Bieszczadów Wysokich, a także kilka enklaw, z największą w dolinie górnego Sanu, gdzie Park przejął po kombinacie Igloopol łąki i nieużytki. W Parku rośnie około 780 gatunków roślin, z czego wiele jest chronionych. Wystepują także endemity wschodniokarpackie – pszeniec biały, lepnica karpacka, tojad wschodniokarpacki i bukowiński, goździk kartuzek skalny i przywrotnik turkuski. Żyje tu 58 gatunków ssaków, a szczególnie chroniony jest wilk, którego populacja zmniejszyła się dramatycznie w latach 60. wskutek tzw. akcji wilczej, kiedy to wypłacano premie za zabite zwierzę. Specjalnie chronione są także żubry bieszczadzkie.

* * *

Przyjeżdżamy do Wetlinki około godziny 11. Sporo turystów przemierza bieszczadzkie szosy. Większość z nich ma spoore plecaki, przytroczone karimaty i przepasane gitary. Pewne jest, że zmierzają w stronę pola namiotowego, przy którym dziś będzie koncert. Pole namiotowe urządzono w miejscu, gdzie kiedyś znajdowała się wielka farma owcza. Szybko znajdujemy miejsce pod rozbicie naszego czteroosobowego namiotu. Obok parkujemy samochód i wyciągamy cały ekwipunek. Posilamy się standardowymi na tego typu wyjazdach zupkami chińskimi i postanawiamy rozejrzeć się po okolicy w celu znalezienia jakiejś dobrej miejscówki na dzisiejszy koncert. Postanawiamy szczęśliwe dotarcie na miejsce uczcić zimnym piwkiem. Delektujemy się nim przy dźwiękach gitary, podśpiewując (zapewne trochę fałszując, ale co tam) piosenki Starego Dobrego…

* * *

Koncertowanie rozpoczyna się około 17.00. Pierwsze piosenki śpiewają mało znane, lecz bardzo fajnie brzmiące grupy. Później śpiewa Mikroklimat (do dziś pamiętam przerobioną harcerską „Stokrotkę”) i Tadeusz Woźniak, robiący furorę wiecznie żywym „Zegarmistrzem Światła”. Około 21.00 klimatyczny koncert zaczyna Stare Dobre Małżeństwo z obecnym oczywiście Adasiem Ziemianinem. Wsłuchujemy się wraz z tłumem w te piękne utwory – jest „Czwarta nad ranem”, „Z nim będziesz szczęśliwsza”, „U studni”…. koncert mija szybko lecz na tym dzisiejsze śpiewy się nie kończą. Skupieni w grupce przy ognisku gramy na dwie gitary i śpiewamy polskie dobre kawałki razem z namiotowymi sąsiadami. Na całym polu namiotowym rozbrzmiewa muzyka, a wokół rozpalonych ognisk skupieni są ludzie.

* * *

Następnego dnia koło południa postanawiamy ruszyć na szlak do Schroniska Chatka Puchatka, który rozpoczyna się tuz obok pola namiotowego. Za czarnymi znakami idziemy na wschód. Podążamy malowniczą ścieżką przez polany zarastające jałowcem. Dochodzimy do kładki nad Potokiem Pataraczakowskim i wkrótce do tzw. „końskiej drogi”, na którą wchodzimy skręcając w lewo. Teraz mozolnie w górę po ścieżce z odsłoniętymi piaskowcami fliszu karpackiego. Osiągamy szczyt Hasiakowej Skały (1232 m) pod której wierzchołkiem usytuowane jest Schronisko PTTK Chatka Puchatka. Kiedyś była to strażnica wojskowa pełniąca funkcję przeciwlotniczego posterunku obserwacyjnego. Została postawiona na począku lat 50. XX wieku, a w 1956 roku budynek przekazano PTTK, które początkowo nie mogło znaleźć gospodarza, a potem oddało budynek w ręce harcerzy. W 1964 roku schronisko przejął Ludwik Pińczuk, który opiekuje się nim aż do dziś. W schronisku jesteśmy chwilę, po czym udajemy się z powrotem do bazy namiotowej, pokonując ten sam szlak.

* * *

Następnego dnia, przed południem, składamy namiot, pakujemy cały ekwipunek i samochodem ruszamy do Wołosatego. Od Wetliny skręcamy w lewo na drogę do Ustrzyk Górnych. Na Przełęczy Wyżnej mijamy pomnik Jerzego Harasymowicza – poety silnie związanego z Bieszczadami. Z tego miejsca rysuje się także wspaniała panorama na najwyższe wierzchołki pasma. Mijamy Brzegi Górny, Przełęcz Wyżniańską i dojeżdżamy do Ustrzyk Górnych, stanowiących jeden z głównych ośrodków turystycznych z Bieszczadach. Tutaj skręcamy w prawo, by jadąc wzdłuż potoku Wołosatka zatrzymać samochód w Wołosatem, tuż obok Baru Pod Tarnicą. Stąd niebieskim szlakiem kierujemy się dość szeroką drogą poprzez piękne łąki aż do granicy lasu. Później skrajem lasu pniemy się stromo śladem starej drogi o nazwie Pisz Put, którą kiedyś przeganiano na połoninę woły. Osiągamy szeroką polankę a następnie wychodzimy w stronę szczytu o nazwie Hudów Wierszka (965 m). Wychodzimy na kolejną polankę, a przed nami odsłania się Tarnica z widocznymi rozległymi rozsypańcami. Idąc połoniną roztaczają się wspaniałe widoki – na Wielką i Małą Rawkę, Połoninę Caryńską i Połoninę Wetlińską. Ścieżka ograniczona jest drewnianymi barierkami, które zapobiec mają wydeptywaniu. Osiągamy w końcu przełęcz Sidło i skręcając w prawo na żółty szlak kierując się już bezpośrednio na Tarnicę. Osiągamy szczyt, na którym stoi stalowy krzyż upamiętniający Jubileuszowy Rok 2000 oraz pontyfikat papieża Jana Pawła II, który był tutaj w 1954 roku.. Z Tarnicy roztacza się piękna panorama, szczególnie w kierunku południowo – wschodnim.

* * *

Do samochodu wracamy tym samym szlakiem, podziwiając piękne bieszczadzkie polany i oglądając się za siebie próbujemy zapamiętać wygląd Tarnicy. Po dojściu na parking postanawiamy się posilić, lecz puszka Turystycznej zostawiona w ten upalny dzień w samochodzie, dosłownie wybucha Kubie w rękach. Niepocieszeni wsiadamy w samochód i za namową koleżanki Miedzianej zmierzamy na nocleg do Krosna. W Krośnie, po mozolnym poszukiwaniu Alberta, który jak się okazało teraz jest już Aldim, spotykamy się z Miedzianą. Zimne piwo po dniu pełnym wrażeń i gra w 3-5-8 wprawiają nas w świetny nastrój.

* * *

Koło południa ruszamy z Krosna w kierunku Krakowa. Po drodze większość chce zwiedzić śpiewany przez Krzyśka Myszkowskiego „Rynek w Tymbarku”, lecz na moją prośbę jedziemy bezpośrednio do Krakowa. Obiecuję, że do Tymbarku jeszcze pojedziemy… Wciąż to obiecuję…