Sviland i Gandal

Sobota powitała nas iście wiosenną aurą. Słońce, trochę bajecznych chmurek na niebie, niewielki wiatr. Grzegorz miał już swoje plany niekoniecznie wycieczkowe, ja natomiast już od paru dni intensywnie myślałam nad spędzeniem kilku godzin na rowerze. Tym bardziej że Norwegowie mają na prawdę gęstą sieć dróg rowerowych – a okolice Sandnes to raj dla rowerzystów.

W samo południe ruszyłam rowerkiem w stronę Sandnes. Wybrałam drogę rowerową wzdłuż Gandsfjordu, która doprowadziła mnie do centrum miasteczka. Tu przystanęłam na pierwszą przerwę z widokiem na jachciki przycumowane do nabrzeża w zatoczce utworzonej przez zwężający się fjord.

Centrum Sandnes

Delektując się nadmorską bryzą i ciepłym marcowym powietrzem ruszyłam dalej, po drodze całując jeszcze klamkę zamkniętej w sobotę, zaopatrzonej w rowerowe mapy informacji turystycznej. Skierowałam się ostro pod górę za znakami drogi rowerowej nr 2 – Nordsjo. Kawałek dalej – rozjazd i wybór drogi – na Sviland. Po drodze widoki na okoliczne górki.

W kierunku Sviland

Im bliżej Svliand, tym widoki piękniejsze…

W kierunku Sviland
Okolice Sviland

Za Sviland skierowałam się w kierunku Osli i Rogaland Arboret. Szeroka asfaltowa droga prowadzi mnie teraz w dół, więc można trochę odsapnąć, delektować się przyjemną bryzą i cieszyć oczy widokiem.

W kierunku Osli

Tuż przed Rogaland Arboret drogę przecięły mi dwie śliczne sarenki.

Sarenki

Rogaland Arboret to taki powiedzmy ogród botaniczny w lesie – rododendrony, iglaki, przeróżne roślinki, mnóstwo ścieżek, ławeczek, stoliczków, jeziorek, stawików, strumyczków…
Największe jezioro w Rogaland Arboret to Skittj.

Jezioro Skittj

Z Rogaland Arboret skierowałam się w stronę Sandness drogą leśną, która nieźle dała mi w kość pnąc się cały czas w górę…

Leśna dróżka

I doprowadziła mnie na sam szczyt aż do Si-Hytty

Si-Hytta

Teraz czekał mnie długi zjazd krętą asfaltową drogą pośród pięknego lasu… ale mnie wymroziło..
Po zjeździe przyszedł czas na posiłek w postaci banana i przerwę z kolejnymi widokami.

Obrzeża Sandnes

Drogę powrotną do Stavanger postanowiłam trochę wydłużyć. Skręciłam w kierunku Gandal i objechałam tamtejsze jezioro mijają po drodze tłumy biegaczy.

Nad Stokkalandsvatnet

Dalej przez Sandvetparken dotarłam do centrum Sandnes i dalej drogą 505 skierowałam się w kierunku Stavanger. Przy Viking Stadion (czyli jakieś 300 metrów przed naszym blokiem) zatrzymałam się jeszcze na chwilę by poobserwować jak tysiące norweskich kibiców przyjeżdża na mecz rowerem….

„Parking” rowerowy