Na Młodej Horze, Hali Rycerzowej i Przegibku

Po wczorajszym dniu z niezbyt ciekawą pogodą postanowiliśmy się nie poddawać i kolejny dzień spędzić w górach. Rozważaliśmy dwie opcje – wejście na Baranią Górę z Węgierskiej Górki i zejście tym samym szlakiem lub Halę Rycerzową. Obydwa miejsca do tej pory nie były nam znane, ale po sprawdzeniu najdokładniejszej chyba z istniejących prognoz pogody na ICM Meteo wybór padł na Rycerzową, nad którą cały dzień miało świecić słońce.

* * *

Budzik na chwilę przed piątą zrywa nas ze snu. Dźwięku budzika nie lubię, ale jeśli wiem że budzę się by jechać w góry to wstaję zawsze bez żadnego marudzenia z uśmiechem na twarzy. Grzegorz reaguje dziś na budzik trochę gorzej i chwilę myśli głośno żeby może jednak nigdzie nie jechać, ale na szczęście szybko się zbiera i po szybkim śniadaniu i kawusi wskakujemy w samochód. Jedziemy na Żywiec, a dalej drogą na Zwardoń aż do Rajczy. Tam odbijamy na Rycerkę. Pozostawiamy samochód w Rycerkach tuż przy początku niebieskiego szlaku prowadzącego na Mładą Horę.

* * *

Tymże niebieskim szlakiem wspinamy się w górę. Idziemy szeroką leśną drogą rozjeżdżoną przez większej wagi pojazdy zapewne zwożące drewno z lasu. Grunt jest mocno zmrożony, dzień powoli wstaje i zapowiada się rewelacyjna pogoda. Szybko dochodzimy na Przełęcz Młada Hora. Nazwa ta to spolszczenie słowackiej nazwy Mlada Hora oznaczającej las. Jest tutaj klika domostw. Miejsce to jest przysiółkiem nieopodal leżącej wsi Soblówka i w całości leży w obrębie Żywieckiego Parku Krajobrazowego. Zachodzimy pod drewnianą kaplicę, przy której rosną dwa wielkie drzewa (hmm.. jakie…?) będące pomnikami przyrody. Naprzeciw kaplicy stoi „Chyz u Bacy”. Jest to drewniany budynek na kamiennej podmurówce, który powstał w roku 1939 w Ujsołach. Na stronie internetowej traktującej o schronisku wyczytać można, że po wojnie, w 1947 roku budynek został przeniesiony na Mładą Horę z przeznaczeniem na szkołę dla dzieci z przysiółka (cztery klasy). W roku 1974 szkołę zlikwidowano ze względu na zbyt małą liczbę dzieci. W roku 1984 grupa turystów z Ostrzeszowa (Klub Górski „Grań”) zainteresowała się budynkiem schroniska urzadzając w nim prymitywne schronisko. Grupa ta przekształciła się później w oddział Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i pod tym szyldem prowadzi schronisko aż do dzisiaj wprowadzając w nim trochę inne zwyczaje – bliskie przedwojennej tradycji PTT. Kierownikiem został Józef Michlik – z wykształcenia fizyk – znany szeroko w świecie gór jako Baca z Mładej Hory. Obecnie Baca jest właścicielem chaty. Oczywiście do chatki zajrzeliśmy i Bacę osobiście poznaliśmy. Wypiliśmy wspaniałą kawę i choć na chwilkę w klimat się wtopiliśmy (musimy tam wrócić).

* * *

Obieramy znaki czerwone i żwawym krokiem podążamy w górę, w stronę Małej Rycerzowej. Słońce wznosi się coraz wyżej na niebieskim pięknym niebie. W końcu, pierwszy raz tej zimy mogę wykorzystać okulary przeciwsłoneczne. Jest błogo, a do tego śnieg który posypał troszkę w nocy plus mróz, który oszronił gałęzie drzew zmalowały prze nami piękny krajobraz. W bajkowej scenerii wspinamy się coraz wyżej i wyżej by w końcu wyjść na Halę Rycerzową. Tam, na Hali zatyka nam dech w piersiach z wrażenia. Przed nami, na wprost wyrasta całe pasmo Tatr, pięknie i dumnie zaśnieżonych. Przysiadamy i próbujemy wyróżnić. Po prawej Tatry Zachodnie, mówimy, o tam chyba ostatnia jest Osobita, a tam rysuje się Błyszcz z Bystrą. Po środku, o widzisz… to charakterystyczny zarys Krywań chyba, duma Słowaków. A po lewej poszarpana Orla Perć, z której niestety nie możemy odróżnić poszczególnych szczytów. Ale za to dalej – to musi być Jagnięcy.. a jeszcze bardziej na wschód Tatry Bielskie. Siedzimy na śniegu i wpatrujemy się w monumentalne pasmo. Lecz widok z Hali to nie tylko Tatry. Na zachodzie pięknie wznosi się charakterystyczny, poszarpany Wielki Rozsutec, najwyższy w Małej Fatrze. A na wschodzie… Pilsko i Babia Góra, nad którymi żadnej chmurki… patrzymy na Królową Beskidów i myślimy sobie w duchu, że kpi z nas ta góra. Z resztą Pilsko nie pozostaje z tyłu… wczoraj nie było na tyle łaskawe.. no ale jak o mówią nie można mieć w życiu wszystkiego…

* * *

Zachwyt widokiem to jedno, ale mróz mimo tak pięknego słońca to drugie. Powstajemy ze śniegu i ruszamy dalej, by dojść do Bacówki na Rycerzowej i ogrzać się trochę. Po cichu liczymy też na zjedzenie jakichś słodkich przysmaków może szarlotka albo racuchy. Dochodzimy po chwili do Bacówki, do której schodzi się coraz więcej osób na organizowanego tu Sylwestra. W sali jadalnej spędzamy trochę czasu (trzy wielkie racuchy z borówkami trochę się jednak pałaszuje) i posileni ruszamy w dalszą drogę. Podążamy dalej czerwonym szlakiem, przebiegającym teraz po sąsiedzku, z niebieskim granicznym szlakiem Słowaków. Grzbietem, trochę w górę, trochę w dół nabijamy kolejne kilometry. W końcu dochodzimy do tabliczki wskazującej kierunek na Schronisko PTTK na Przegibku. Są tu mili gospodarze i górska atmosfera (Schronisko w tym roku było na pierwszym miejscu w rankingu przeprowadzonym przez n.p.m.). Tam wypijamy herbatę i zielonym szlakiem prowadzącym szeroką leśną drogą w dół schodzimy do samochodu.

* * *

Wycieczka na Halę Rycerzową – widoki i pogoda – w pełni zrekompensowały wczorajsze pochmurne niebo i odpuszczenie sobie Pilska. Przy zachodzie słońca wracamy do Kęt, z łezką w oku żegnając Beskid Żywiecki.

* * *