Na Halę Miziową

W świątecznym jeszcze nastroju postanowiliśmy wybrać się w góry. Początkowo myśleliśmy o jakiejś dwu lub trzydniowej wycieczce z noclegami w schroniskach, ale ostatecznie biorąc pod uwagę dobry dojazd i niewielką odległość od Kęt zdecydowaliśmy się na wypad jednodniowy – małą pętelkę z Korbielowa na Halę Miziową i Pilsko. Wyjechaliśmy wcześnie rano, jeszcze przed świtem, i tuż po wschodzie słońca dojechaliśmy do Korbielowa.

* * *

Ranek zapowiada pogodowo średni dzień, słońce nieśmiało wychodziło zza ciemnych chmur. Pozostawiamy samochód w Korbielowie, na parkingu nieopodal DW Smerek, przy drogowskazie wskazującym kierunek między innymi na Halę Miziową i Pilsko. Obieramy żółty szlak (wiedzie wraz z niebieskimi znaczkami) i początkowo dość powoli nabieramy wysokości podążając wzdłuż asfaltowej drogi. Mijamy ośrodki wypoczynkowe i na jednym z rozstajów skręcamy na lewo, za żółtymi znaczkami, pozostawiając na prawej znaczki niebieskie. Idziemy jeszcze niewielki kawałek asfaltem, po czym szlak skręca w las i wydeptaną ścieżką podążamy aż do strumyka Buczynka. Na strumyczku założona jest drewniana kładka, którą przedostajemy się na drugi brzeg. Teraz już z większą stromizmą wspinamy się ostro w górę cały czas wypatrując choćby kawałka śniegu, ale niestety mimo końca grudnia białego puchu w górach ani śladu.

* * *

Po około godzinie marszu żółte znaki dochodzą do szlaku zielonego. Na tej wysokości spotykamy w końcu pierwsze oznaki śniegu. Jest zimniej, a niebo całkowicie pokryło się już chmurami. W tej scenerii, z coraz silniejszym wiatrem odczuwa się jakiś niepokój.

* * *

Za znakami zielonymi pniemy się jeszcze wyżej. Co pewien czas spotykamy przystanki utworzonej tu ścieżki przyrodniczej. Na jednym z takich przystanków, czytamy: „Młaka na Hali Kornienieckiej”. Młaka taka, to nic innego jak powierzchniowy wypływ wód podziemnych często porośnięty roślinnością bagienną. Młaki pojawiają się z reguły tam, gdzie następuje zatamowanie swobodnego odpływu na powierzchnię. Woda, która nie może swobodnie odpłynąć, nasyca warstwę przypowierzchniową lub zwietrzelinę powodując zabagnienie terenu i rozwoju roślinności hydrofilnej. Na Hali Kornieckiej, w miejscu bardziej zawodnionym rozstawione są drewniane kładki, po których można przejść. My jednak mamy w tym miejscu spory kłopot, ponieważ kładki zniknęły gdzieś pod powierzchnią szronu i lodu. Powolutku, ślizgając się po takiej zamarzniętej młace podążamy niezdarnie w górę. Po około 15 minutach udaje się dojść do Hali Miziowej, na której króluje wielkie schronisko PTTK.

* * *

Schronisko położone jest na stokach Pilska, na wysokości 1330. Pierwsze schronisko zbudował tu oddział PTT w Żywcu w latach 1927 – 30, lecz w 1953 roku schronisko doszczętnie spłonęło (podobno od niedopałka śpiącego turysty). Pozostały tylko zabudowania gospodarcze, które do czasu oddania nowego budynku, do 2003 roku, służyły za tymczasowe miejsca noclegowe i bufet. Nowy budynek jest duży i nowoczesny. Ja osobiście wolę mniejsze, drewniane schroniska, ale przyznać muszę, że do schroniska na Miziowej powoli się przekonuję. Tutejszym gospodarzom nie można niczego złego zarzucić.

* * *

W schronisku od razu kierujemy się do bufetu. Zamawiamy porządną dużą kawę i ku naszej uciesze dostajemy doskonałą rozpuszczalną neskę w wielkich fioletowych kubkach Milki. Kawkę wypijamy z przyjemnością i delektując się jej smakiem decydujemy o odpuszczeniu sobie dzisiaj wejścia na Pilsko. Na zewnątrz mleko, wiatr i mroźno. I tak nic byśmy na górze nie zobaczyli. A jutro przecież też jest dzień i też się gdzieś wybierzemy… Konsumujemy jeszcze w schronisku przepyszne chałki z miodem i ruszamy w powrotną drogę.

* * *

Aby nie powielać drogi obieramy szlak zielony prowadzący docelowo do Sopotni Wielkiej. Po około 45 minutach, za Halą Górową dochodzimy do miejsca z ławeczką i drogowskazem – rozgałęzieniem szlaków. Obieramy szlak czarny prowadzący na Przełęcz Przysłopy. Szlak jest ciekawy, po drodze mijamy długie Hale porośnięte żółtą, wyblakłą o tej porze roku trawą (chociaż o tej porze roku hale powinien raczej przykrywać biały puch). Imponująca jest Hala Uszczawne, z której roztaczają się piękne widoki na pasmo Pilska (choć wciąż pokryte poniekąd chmurami). Charakterystyczne dla tej części Beskidów są buki tzw. pastwiskowe. Ich gałęzie wyrastają przy dole drzewa, niziutko i gęsto. Wszystko to spowodowane jest podgryzaniem drzewek przez zwierzynę.

* * *

Dochodzimy w końcu do Przełęczy Przysłopy. Tutaj skręcamy w prawo i niebieskim szlakiem schodzimy w dół, dość stromo i szybko, dochodząc w końcu do pierwszych gospodarstw Korbielowa. Po jakimś czasie dochodzimy do asfaltowej drogi, którą dochodzimy do miejsca gdzie znaki niebieskie łączą się z żółtymi, którymi rano podążaliśmy w górę, na Halę Miziową. Dochodzimy do samochodu, a w drodze powrotnej do Kęt zastanawiamy się, które pasmo odwiedzimy jutro.