Wokół Wielkiej Raczy


Zawsze chcieliśmy spędzić sylwestra w górach. I zawsze planowaliśmy, planowaliśmy i… nie wychodziło. Tego roku rezerwację zrobiliśmy już w październiku. Zebraliśmy ośmioosobowy skład, który później uległ modyfikacji, a ostatecznie skurczył się do sześciu osób. Na miejsce powitania Nowego Roku wybraliśmy Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy. Mieliśmy spędzić tam trzy nocki, a w międzyczasie pokręcić się wokół szczytu Wielkiej Raczy, zarówno po polskiej, jak i po słowackiej stronie.

* * *

Wielka Racza położona jest w Beskidzie Żywieckim, najwyższej i najbardziej rozległej grupie górskiej polskich Beskidów. Jej bezleśny szczyt wznosi się na wysokości 1236 m i stanowi kulminację całego pasma między Przełęczą Zwardońską, a Glinką Ujsolską zwanego „workiem raczańskim”. Do Schroniska na Wielkiej Raczy mieliśmy dojść z Rycerki Kolonii. Na dwa następne dni zaplanowaliśmy krótkie wycieczki w słowackiej części pasma, natomiast ostatniego dnia chcieliśmy zejść do Zwardonia, ale ostatecznie zdecydowaliśmy o wędrówce do Rycerki przez Małą Raczę, Przełęcz Śrubita i Przegibek. W poniedziałek, 29 grudnia, wieczorem do Kęt dojechali Darek z Bożenką. Basia była już w sobotę, natomiast z Janem spotkać mieliśmy się w Bielsku – Białej.

* * *

Wtorek, 30 grudnia, o godzinie 4:30 dzwoni budzik w moim telefonie. Nienawidzę tej melodyjki i obiecuję sobie, że w końcu zmienię ją na inną, bo już zbyt długo mnie zrywa do pracy i powoduje ściskanie w sercu na starcie. Podnoszę się z łóżka szybciutko, bez żadnych „dżemek” czy przestawiań budzika. Nigdy nie miałam kłopotów ze wstawaniem, jeśli wiedziałam, że czekają na mnie góry. Poranne zabiegi. Śniadanie i kawa wspólnie z Basią i Grzegorzem. o 5:40 całą już ekipą wychodzimy na dworzec PKS w Kętach by autobusem dojechać do Bielska, gdzie czeka na nas Jan. W Bielsku jesteśmy o 6:40 i pozostaje nam pół godziny czasu do odjazdu autobusu do Kolonii Rycerki. Przed dużym mrozem chronimy się w bielskiej poczekalni i tam spotykamy się z Janem. Z okien poczekalni podziwiać można pasma Beskidu Śląskiego dumnie wznoszące się nad miastem. Jest jeszcze ciemno, ale czyste niebo pozwala myśleć, że będziemy mieć wspaniałą pogodę…
W końcu na stanowisko 1 podjeżdża autobus do Rycerki. Wyjeżdżamy z Bielska i kierujemy się na południe. Mijamy Wilkowice, Łodygowice, w Żywcu czekamy około 15 minut na zmianę kierowcy, następnie starą drogą prowadzoną prawym brzegiem Soły przejeżdżamy przez Wieprz, Węgierską Górkę i Cisiec, następnie Milówkę i Rajczę, w której wzdłuż Potoku Rycerskiego kierujemy się już bezpośrednio do Rycerki. Wieś ta rozciąga się na długości 14 km i dzieli się na Rycerkę Górną i Rycerkę Dolną. Wysiadamy w Rycerce Górnej na ostatnim przystanku – Rycerka Kolonia. Przypomniałam sobie, że kiedyś, myślę że jakieś 15 lat temu, byłam tutaj na stoku narciarskim. Było bardzo bardzo biało, wszystko wydawało się wielkie, a przy jednym z wyjazdów orczykiem przewróciłam się na moich starych, niebieskich Polsportach i orczyk „zahaczył” o moją głowę. To były czasy…

* * *

Tuż obok pętli autobusowej umieszczono na przydrożnym słupie tabliczkę informującą o czasie dojścia do Schroniska na Wielkiej Raczy – 1.45 h. Nasi koledzy nie mają zadowolonych min, ale dzielnie dźwigają sylwestrowy arsenał. Idąc za żółtymi znakami przekraczamy mostek nad potokiem Racza i jego prawym brzegiem kierujemy się na południe. Temperatura jest na prawdę niska i zatrzymujemy się na chwilę żeby zabezpieczyć się kolejną parą rękawiczek i szalikiem. Zabudowa wsi jest rzadka, są to drewniane domki wspaniale wkomponowane w dolinkę potoku. Mijamy leśniczówką, na przeciwko której po prawej opada polana Ziajówka. Opuszczamy szeroką drogę i skręcamy w prawo na zalesione zbocze Upłazu (1043 m). Idziemy teraz prawdopodobnie drogą nieasfaltową (śniegu dostatek), która wznosi się jednostajnie – początkowo łagodnie, później coraz bardziej stromo w skos stoku. Po lewej stronie towarzyszy nam głęboko wcięta dolinka Raczy. Szlak skręca ostro w lewo przecinając dolinkę w jej górnej części. Nabieramy wysokości podążając cały czas lasem. Łukiem w prawo przecinamy stromo opadającą linię Upłazu i szeroką drogą wznosimy się po wschodnim zboczy Wielkiej Raczy. Słońce świeci mocno i powoduje niesamowite wrażenie kłucia w zderzeniu ze śniegiem. Jest coraz cieplej, a w pojawiających się prześwitach odsłania się Dolina Raczy i rejon Rezerwatu Śrubita. Postanawiamy zrobić dłuższy odpoczynek aby delektować się tym cudownym widokiem, a także by odciążyć trochę plecaki na rzecz żołądków…
Rozleniwieni ruszamy w dalszą drogę. Z prawej strony, u góry, między drzewami widoczna jest linia grzbietu granicznego opadającego w stronę Zwardonia. Szlak żółty skręca gwałtownie w prawo, między drzewami, lecz ścieżka, którą prowadzi jest całkowicie nieprzetarta. Ponieważ jesteśmy tuż obok czerwonego szlaku granicznego (tabliczkę z napisem Wielka Racza – Przegibek można dostrzec w oddali) postanawiamy dojść do niego, i od wschodniej strony zaatakować schronisko. Dochodzimy do wspomnianej tabliczki, gdzie na lewo rozciąga się piękna panorama na góry Słowacji. Spędzamy tu krótką chwilę delektując się tym widokiem i wyciągając głowy do słońca. Pogoda jest niesamowita – intensywnie niebieskie niebo, bez najmniejszej chmurki, najmniejszego nawet obłoczka, słońce wysoko na niebie, sceneria zimowa, śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg – biały, nieskazitelnie biały, krystaliczny, dziewiczy i nienaruszony…
Ruszamy w dalszą drogę, wiedząc, że do schroniska zostało nam jedynie 5 minut marszu. Faktycznie, na następnym zakręcie widzimy już budynek schroniska, urządzonego w 1934 roku przez bielski oddział PTT. Schronisko cieszyło się wówczas bardzo dużą popularnością, którą przerwała wojna. Niemcy zorganizowali w nim posterunek żandarmerii, a po przejściu frontu w 1945 roku budynek uległ dewastacji. PTT odzyskało obiekt, ale nie mogło zapewnić stałego dozoru, a dodatkowo turyści aż do późnych lat 50. mieli zakaz poruszania się wzdłuż granicy i przyszłość schroniska stanęła pod znakiem zapytania. W 1963 roku zebrano komisją, która miała zadecydować o rozbiórce schroniska, ale ostatecznie podjęła decyzję o jego remoncie. Szlaki graniczne zostały w końcu otwarte, a w 1999 roku utworzono przejście graniczne i schronisko stało się znowu jednym z najpopularniejszych w Beskidach.
W środku schroniska jest spory tłok. Bardzo dużo osób, głownie narciarzy biegowych przybyło tutaj ze Słowacji. W oczekiwaniu na odbiór kluczy do naszego pokoju i na obiad postanawiamy wypić gorącą herbatę i zagrzać się przy rozpalonym kominku. W sali jadalnej wisi obraz żołnierza WOP, Zbigniewa Plewy, który zginął w 1947 roku w Rycerce Górnej i którego imię nadano schronisku. Jest tu także panorama z opisem poszczególnych kulminacji widocznych ze szczytu Wielkiej Raczy oraz plan ośrodka narciarskiego, znajdującego się po słowackiej stronie góry… Zachód słońca z Wielkiej Raczy podziwiają nieliczni, których nie zmorzył sen. Z położonej na szczycie platformy widokowej obserwować można rozległą panoramę (360 stopni) – na południu najbardziej charakterystyczny jest Najwyższy szczyt Wielkiej Fatry – Wielki Rozsutec (1610), po prawej od niego widać Stoha, Orła, dalej Południowy Gruń , Hromove i Chleb oraz oddzielony Doliną Vratną Wielki i Krywań. Na wschód od Wielkiego Rozsutca wznoszą się zaś Mały Rozsutec, a następnie nieco niższe Góry Choczańskie z górującym, najwyższym Wielkim Choczem (1611 m). Z platformy na południowym – wschodzie podziać można szczyty Beskidu Żywieckiego – Jaworzynę, Kikulę, Wielką Rycerzową, oraz bliżej – Bendoszkę Wielką, a całkowicie po lewej Pilsko i Babią Górę. Za nimi roztacza się przepiękny widok na całą koronę Tatr. Patrząc na zachód podziwać można całe pasmo słowackich Beskidów Kysuckich…

* * *

Następnego dnia, przed wschodem słońca, wraz z Grzegorzem udajemy się znowu na platformę i podziwiamy wschodzące ponad górami słonko. Dzisiejsza pogoda także będzie rewelacyjna, ponownie nie ma na niebie żadnej chmurki. Postanawiamy udać się na krótki spacer w stronę Małej Raczy. Podążamy znakami czerwonymi i wchodzimy na rozległą halę zamkniętą w dole pasmem lasu. Za nami, w oddali podziwiamy kopulasty szczyt Wielkiej Raczy, a gdzieś za drzewami znika budynek schroniska. Jesteśmy tu dziś pierwsi, śnieg jest nienaruszony ludzką stopą, a jedyne widoczne ślady przecinające ścieżkę należą do tutejszej zwierzyny. W zimowej scenerii wracamy do schroniska z planem rozbudzenia śpiącej gromadki.
Po śniadaniu ruszamy zielonym szlakiem wgłąb Słowacji, w Beskid Kysucki. Około 20 minut schodzimy śliską, wygładzoną przez narciarzy ścieżką, aż do pierwszego wyciągu ośrodka narciarskiego Oscadnica. Z zamiarem dostania się do sklepu monopolowego pytamy o możliwości zjazdu kolejką do Lalików. Po haśle „otwarte ale idźcie rychlo” zjeżdżamy gondolą w dół, aż do parkingu w dole wyciągu. Stamtąd około 10 minut podążamy asfaltem wzdłuż zabudowań Lalików, będących częścią wsi Oscadnica. Po zrobieniu zakupów wracamy pod dolna stację kolejki, ale po zorientowaniu się w cenach biletów podejmujemy decyzję o pieszym dotarciu na Raczę. Zmierzamy niebieskim szlakiem biegnącym wzdłuż trasy wyciągu orczykowego. Pnie on się szeroką ścieżką, stanowiącą także nartostradę dla nielicznych dzisiaj narciarzy. Gdy dochodzimy do nieczynnych namiotów piwnych postanawiamy trochę odpocząć i wykorzystać jeden z nich za tymczasowe schronienie. Dalsza część szlaku jest dość mozolna i stroma, ale po jej pokonaniu wychodzimy na łagodną dróżkę przecinająca nartostradę i dochodzimy do miejsca oznaczonego „Pod Hladkou”. Po 10 minutach dochodzimy do Chat na Raczy, gdzie zostajemy aby rozkoszować się smakiem słowackiego Złotego Bażanta. Droga powrotna do Schroniska na Wielkiej Raczy biegnie zielonym szlakiem, którego część już dziś pokonaliśmy w przeciwnym kierunku. Szlak ten przecina Rezerwat Wielka Racza, utworzony w 1976 r. wokół szczytu Wielkiej Raczy. Na powierzchni 313 ha występują fragmenty naturalnych borów świerkowo-jodłowych, a także rzadkie gatunki roślin i zwierząt. Wśród roślin odnaleźć można: gołek białawy, urdzik karpacki, lilię złotogłów oraz goryczkę trojeściową, natomiast. Występuje tutaj również cietrzew oraz ryś.
W promieniach zachodzącego słońca dochodzimy do naszego schroniska i czynimy przygotowania do dzisiejszej sylwestrowej nocy. Nowy Rok witamy na platformie widokowej, z której podziwiamy fajerwerki odpalane w miastach beskidzkich dolin. Jak miło popatrzeć na to wszystko z góry…

* * *

Poranek pierwszego dnia Nowego Roku jest mroźny, a na niebie pojawiły się pierwsze chmury. O 8.00 termometr przed schroniskiem wskazuje -20 stopni. Zabieramy Basię i robimy znowu mały spacer na Małą Raczę. Po południu, z Basią i Janem ruszamy zielonym szlakiem, ponownie do Słowaków. Pokonujemy całą jego długość podchodząc bezpośrednio do Chat na Raczy. Powoli zaczyna przytłaczać nas mgła i widoczność staje się coraz mniejsza. Na początku „lądujemy” w Kolibie „Chata na Raci”, dokąd dochodzą później Bożenka i Darek. Później w pełnym składzie przenosimy się do Chaty ATC, a której spędziliśmy wczorajsze popołudnie. Pokrzepieni Złotym Bażantem wracamy do Schroniska na Wielkiej Raczy w całkowitej ciemności…

* * *

Początkowo planujemy zejść do Zwardonia, jednak po dyskusji ze schroniskowym Jarkiem wybieramy wariant przez Przegibek do Rycerki Górnej. Od Schroniska podążamy szlakiem czerwonym na południowy – wschód. Schodzimy w dół do podszczytowego płatu, skąd jeszcze wczoraj roztaczały się piękne widoki na Małą Fatrę, Góry Choczańskie i szczyty Beskidu Żywieckiego. Dziś jedyne co widać to bialutkie niebo, śnieg dookoła nas i śnieg padający z bialutkiego nieba. Przez noc dosypało około 20 cm białego puchu, ale przed nami szła tu już dzisiaj jedna osoba, więc łatwo nam iść po jej śladach. Wchodzimy na halę, która wczoraj i przedwczoraj stanowiła dla nas punkt zwrotny. Pod lasem, gdzie hala się kończy szlak czerwony schodzi na lewo, a szlak niebieski, graniczny Słowaków, odbija na prawo ku wzniesieniu Małej Raczy (1178 m). My podążamy za znakami czerwonymi i obniżając się nieco przecinamy las. Dochodzimy do rozległej hali, dla której przyjęto nazwę Przełęczy Śrubita, zapewne od nazwy nieopodal położonego rezerwatu, na skraj którego schodzimy brzegiem polany, wśród drzew. Powołany w 1958 roku, Rezerwat Śrubita chroni unikatowe fragmenty Puszczy Karpackiej lasu dolnoreglowego z udziałem świerka, buka i jodły oraz domieszkaą jawora, z charakterystyczną dla puszczy budowa piętrową. Ochronie podlega przejściowa postać śląsko-żywiecka żyznej buczyny karpackiej. W rezerwacie oprócz dorodnych buków rosną liczne stare jodły sięgające 50 m wysokości, których pnie mają często i po 100 cm średnicy w pierśnicy. Pod okapem starych drzew dobrze odnawia się buk. W runie, co jest charakterystyczne dla wspomnianej postaci śląsko-żywieckiej buczyny, występują wszystkie trzy rodzime gatunki żywców: żywiec gruczołowaty, żywiec cebulkowy i żywiec dziewięciolistny. Obok nich rosną tu inne typowe gatunki dla tego zespołu leśnego: gwiazdnica gajowa, przytulia wonna, paprotnik kolczysty i nerecznica szerokolistna. Na terenie rezerwatu występują też zbiorowiska ziołoroślowe, w których duży udział mają: świerząbek orzęsiony, omieg górski oraz parzydło leśne. Fauna rezerwatu charakteryzuje się występowaniem jelenia, borsuka, lisa, kuny leśnej, a przejściowo wilk. Interesującą grupę stanowią także liczne chrząszcze, których ulubionym miejscem występowania są stare, obumierające drzewa.
Szlak czerwony odbija teraz na prawo, opuszczając rezerwat. Mijamy na drodze czwórkę turystów podążających ze Schroniska na Przegibku. Dość szeroką ścieżką wychodzimy w skos zbocza i podążamy znowu równolegle do granicy. Las staje się coraz rzadszy i pod kulminacją Jaworzyny (1173 m) wychodzimy na rozległą, zarastająca w górnej części polanę. Szlak prowadzi górną częścią polany i wprowadza nas ponownie w las. Schodzimy do granicznej przecinki i mijamy lasy świerkowe po polskiej, a bukowe po słowackiej stronie. Mijamy wierzchołek Kikuli (1119 m), ale brak widoczności uniemożliwia dostrzeżenie jakichkolwiek widoków. Teraz ścieżka prowadzi nas w dół, na zalesioną Przełęcz pod Banią będącą zwornikiem grzbietu granicznego i odchodzącego na północ grzbietu Bandoszki i Parszywki. Stąd kierujemy się w lewo, by po paru chwilach odbić całkowicie na północ, za znakami czarnymi prowadzącymi do Schroniska PTTK na Przegibku. Idziemy polaną z kilkoma zabudowaniami, głównie ładnych, drewnianych domków i po 10 minutach dochodzimy do Schroniska. Usytuowane jest ono w południowym zboczu Bendoszki Wielkiej na wysokości 1000 m n.p.m. Schronisko powstało z inicjatywy oddziału PTT w Żywcu w 1926 roku. Początkowo była to jedynie prymitywna chata z kilkoma miejscami, później schronisko przeniesiono do budynku prywatnego, który w 1935 roku wykupiło PTT w Dziedzicach. Podczas działań wojennych wnętrze schroniska zostało zdewastowane, a w 1944 roku utworzono w nim posterunek niemieckich strzelców alpejskich. Pod koniec okupacji budynek został splądrowany przez oddział sowieckich partyzantów. Po wojnie schronisko zostało przejęte przez Oddział Żywiecki, następnie Krakowski PTTK. Pierwszy remont przeprowadzono w latach 50., kolejny w 90.
Przytulne wnętrze schroniska i gitarowo – śpiewowa atmosfera robi na nas duże wrażenie. Wyśmienite pierogi zapijamy równie dobrym grzanym z goździkami i przyprawami piwem.

* * *

Ze schroniska kierujemy się za znakami zielonymi. Ścieżka początkowo wspólnie ze szlakiem czarnym prowadzącym na Bendoszkę Wielką pnie się dość stromo w górę, po czym odbija na lewo, odkąd już cały czas biegnie w dół. Trawersujemy południowo – zachodnie zbocze Bendoszki Wielkiej schodząc w stronę doliny Ciapkowa. Ścieżka jest szeroka i łagodnymi łukami przewija się w skos stoku. Ścieżka na jednym z zakrętów dochodzi do szerokiej drogi gruntowej biegnącej z osiedla Przegibek. Tu czeka na nas niemiła niespodzianka. Na zdecydowanym odcinku gruba warstwa lodu pokryta jest świeżym śniegiem. Nie ma wśród nas silnych, którzy uniknęliby wypadku. jak to dobrze, że w tą stronę nie niesiemy już arsenału sylwestrowego. W końcu skuta lodem droga się kończy, wychodzimy z lasu ponad leśnym parkingiem, a w końcu skręcamy w lewo i wśród pierwszych zabudowań Rycerki dochodzimy do pętli autobusowej, wracając do punktu wyjścia sprzed trzech dni.
W oczekiwaniu na autobus, który ma nadjechać za 20 minut próbujemy rozbić bryłą lodu i śniegu, lód na potoku Rajcza, a także zaatakować się śnieżkami, które niestety nie chcą się lepić..

* * *

W końcu nadjeżdża autobus, którym udajemy się do Żywca. Stamtąd pociągiem dostajemy się do Bielska (Basia jedzie dalej do Katowic), gdzie żegnamy się z Janem. Udaje się wbić (dosłownie) do autobusu i w końcu na godzinę 19 przybyć do Kęt, gdzie czekał na nas pyszny bogracz i gorąca herbata…



Trasa wycieczki




Na żółtym szlaku z Rycerki Kolonii




Na grzbiecie granicznym




Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy




Korona Tatr widziana z Wielkiej Raczy




Wielki Rozsutec - widok z Wielkiej Raczy




Zachód słońca nad Beskidem Kysuckim




Wschód słońca na Wielkiej Raczy




Panorama Małej Fatry z Hali na Małej Raczy




Pilsko, Babia Góra i Bendoszka Wielka z Hali na Małej Raczy




Na zielonym szlaku do Chat na Raczy




Ostatni zachód słońca roku 2008




Mroźny poranek Nowego Roku na Wielkiej Raczy




Pokonujemy Przełęcz pod Orłem




W dolinie potoku Śrubita




Schronisko PTTK na Przegibku