Doliną Sucha Bela i Przełomem Hornadu

Kolejny, trzeci dzień poślubnego wypoczynku na Słowacji rozpoczęliśmy w Hrabusicach. Wczesnym rankiem, tuż po przebudzeniu ruszyliśmy w stronę Podlesoka. W planach była dolina Sucha Biała (Sucha Bela) oraz Przełom Hornadu (Prielom Hornadu).

* * *

W Podlesoku tuż przy campingu ATC zakupiliśmy bilety wstępu do Słowackiego Raju, i chyba jako pierwsi tego dnia turyści, rozpoczęliśmy wędrówkę zielonym szlakiem wzdłuż Doliny Sucha Bela. Szlak prowadzi pięknym wąwozem, liczącym 3,5 km. Idziemy dnem doliny, nierzadko właściwie rzeczką, po białych kamieniach w jej korycie. Szybko trafiamy na pierwsze drabinki i drewniane schodki stanowiące niebywałe urozmaicenie szlaku. Po około 1,5 km dochodzimy do pierwszego większego wodospadu w dolinie – Okienkowego Wodspadu, a zaraz póćniej do Korytowego Wodospadu. Drabiny, drabiny i jeszcze raz drabiny. I piękne widoki.

* * *

Dochodzimy do końca zielonego szlaku, do miejsca o nazwie Sucha Bela Wrchoi. Stąd szeroką leśną drogą żółtym szlakiem idziemy około pół godziny dochodząc do znaków czerwonych. Pod Vtacim Hrbom skręcamy w prawo i po kolejnej pół godziny, szlakiem czerwonym dochodzimy do schroniska w Klasztorisku. Znajduje się tu wielka polana i ruiny dawnego klasztoru. Na razie nie zasiadamy jeszcze w jadalni schroniska, a kierujemy się dalej za znakami niebieskimi schodząc w dół aż do żółtych znaków kierujących nas na pętlę do Obrovskiego i Kapinkovskiego Wodospadu. Obchodzimy klamrami i drabinami tę piękny wąwóz i tą samą drogą ruszamy w kierunku schroniska. Teraz czas na odpoczynek przy słowackiej pespi o nazwie Kofola (lanej jak piwo do kufla – bajka).

* * *

Po chwili wytchnienia ruszamy dalej niebieskim szlakiem przez szczyt Klastoriska i Certovą sihot (822 m n.p.m.) Tu łapie nas niewielki deszcz. Po jakichś 15 minutach znów wychodzi ostre słońce a my bardzo ostro w dół schodzimy do miejsca o nazwie Biely Potok Razcestle. Kawałeczek zielonym szlakiem przechodzimy do szlaku prowadzącego przez Przełom Hornadu.

* * *

Jest to część górnego biegu rzeki Hornad płynącej wąwozem, którego strome ściany dochodzą do 150 m wysokości. Rozpoczynamy wędrówkę długi i krętym wąwozem pokonując liczne łańcuchy i stopnie przymocowane do stromych skał ponad rzeką. Po drodze mijamy też metalowe wąskie mosty wiszące ponad Hornadem. Na wysokości Letanowskiego Młyna łapie nas wielka burza. Szybkim krokiem mijamy mealowe stopnie i modlimy się żeby jak najszybciej opuścić odcinek z żelastwem. W końcu burza ustaje i już w pełnym słońcu pokonujemy dalszą trasę. NA wysokości Hrdla Hornadu robimy dłuższy odpoczynek po czym szybko dochodzimy do Hrabusic, do naszego noclegu.

* * *

Wieczór mija w miłej atmosferze bardzo małego, acz sympatycznego miasteczka. Spędzamy go w okolicznym barze oglądając jeden z meczy Mistrzostw Świata, a później właściciel pensjonatu w którym śpimy raczy nas „kluczami” do piwniczki pełnej keg z piwem i kufli do woli.

* * *