Szlakiem Swarzewskim i Nadmorskim Zatokowym

Po ostatnim wypadzie do Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego poczuliśmy wielką potrzebę chodzenia po szlakach i łązikowania z plecakiem. Doszliśmy do wniosku, że nie ważna pogoda, tak czy siak wybieramy szlak, rezerwujemy nocleg i robimy dwudniową trasę gdzieś na Pomorzu. Spragnieni widoku otwartego Morza i atrakcji krajoznawczych postawiliśmy na szlak Swarzewski oraz szlak Nadmorski. Chcieliśmy zacząć w Pucku, z którego za żółtymi znakami dotarlibyśmy do Władysławowa, skąd doszlibyśmy niebieskim szlakiem na nocleg w Jastrzębiej Górze. Niedzielnym porankiem udalibyśmy się do Władysławowa pierwszym busem i poszwędalibyśmy się po Półwyspie Helskim.

* * *

Zgodnie z planem starujemy z Pucka, do którego dostajemy się pociągiem o 5:12 z Gdańska. Około 6 rano docieramy na stację PKP Puck. Szybko lokalizujemy początek szlaku i w wichurze, deszczu i wieeeeelkiech ciemnościach pokonujemy pierwsze kilometry szlaku Swarzewskiego. Pogoda jest co najmniej wredna i zniechęcająca, ale my jesteśmy bardzo zdeterminowani i pełni nadziei na poprawę.

* * *

Szlak początkowo wiedzie przez podmokłe łąki po zachodniej stronie szosy Puck – Władysławowo. Później przechodzi nad zatokę. Idziemy powoli po śniegowej brei nad brzegiem Bałtyku. Niezbyt szybkim krokiem, ale już z próbującym się przebić bezskutecznie przez gęste chmury słońcem dochodzimy do Swarzewa. Naszą uwagę przykuwa Sanktuarium Maryjne Królowej Polskiego Morza. W Swarzewie na pomoście robimy przerwę na śniadanie i gorącą herbatę z termosu. Dalej coraz szybszym krokiem dochodzimy do Władysławowa, gdzie wcinamy pyszna zapiekankę na zakończenie szlaku Swarzewskiego.

Wchodzimy na niebieski szlak nadmorski zatokowy i podążamy nim w stronę Jastrzębiej Góry. Szybko mijamy zabudowania Władysławowa i Cetniewa i dochodzimy do Chłapowa. Znajduje się tu rezerwat przyrody „Dolina Chłapowska” – jest to bardzo malownicza dolina erozyjna rozcinająca krawędź Kępy Swarzewskiej oraz niewielki fragment przylegającego klifu. Zbocza i dno doliny porasta roślina o dźwięcznej nazwie żarnowiec miotlasty, które teraz, w okresie zimowym są całkowicie zielonkawe, zaś w okresie wakacyjnym mają piękne żółte kwiaty.

* * *

Kolejny odcinek szlaku wiedzie bardzo długo plażą. Nad nami już tylko nieliczne chmury i w koło piękna pogoda. Otwarte morze wygląda jednak inaczej niż zatoka. Jakieś jest takie większe i nieposkromione. Zmierzamy w stron Przylądka Rozewie podziwiając klifowe nabrzeże oraz obserwując osady klifu. Można tu gdzieniegdzie zauważyć wychodnie węgla brunatnego. Dochodzimy w końcu do betonowej opaski utrzymującej klif w okolicach Rezerwatu Rozewie. Znajdujemy się w najbardziej na północ wysuniętym miejscu Polski. Podchodzimy zgodnie ze szlakiem pod górę, stromo po drewnianych schodkach w stronę latarni morskiej. Niestety obecnie, poza sezonem jest ona nieczynna dla odwiedzających.

* * *

Przedzieramy się dalej za szlakiem dochodząc do szosy Władysławowo – Karwia. Przechodzimy obok pomnika jastrzębie symbolu Jastrzębiej Góry. Szlak zaraz odbija na prawo i schodzimy wąskim stromym jarem ponownie na plażę. Wąwóz ten nosi nazwę Lisi Jar i jest on kolejną doliną erozyjną, gdzie planuje się utworzenie rezerwatu przyrody. Przy szybko obniżającym się słońcu przechodzimy jeszcze plażą po czym wąskim stromym wyjściem wspinamy się z powrotem w stronę głównej szosy na wysokości centrum Jastrzębiej Góry. Jeszcze tylko szybkie zakupy w sklepie i zmierzamy w stronę zarezerwowanego wcześniej noclegu na ulicy Zboż‭owej w Jastrzębiej Górze. Szybko zasypiamy zmęczeni kilometrami i świeżym powietrzem.

* * *

Wstajemy wczesnym rankiem i pierwszym busem, jeszcze w całkowitych ciemnościach jedziemy do Władysławowa. Wysiadamy z busa i wsiadamy do szynobusa jadącego do Helu (ale zgranie, szynobus rusza po jakichś 3 sekundach). Dojeżdżamy do Juraty, do początku niebieskiego szlaku nadmorskiego zatokowego, którego część od Władysławowa do Jastrzębiej Góry pokonaliśmy wczoraj. Niemal świta. Ruszamy zaczynając od wdrapania się na wieżę widokową w Juracie. Rozpościera się tu przepiękny widok na otwarte morze i zatokę oraz na połacie sosen. Wyczekujemy na wschód słońca popijając gorącą herbatę.

* * *

Dalej ruszamy na molo, wybudowane od strony zatoki. Stamtąd dalej niebieskim szlakiem przez lasy nad Zatoką Pucką dochodzimy do Jastarni. Mijamy latarnię morską, również zamkniętą. Przechodzimy przez miasteczko mijając piękny zabytkowy kościół. Chwilę później przechodząc pasem nadmorskim pośród karłowatych wygiętych od jednokierunkowych wiatrów sosenek dochodzimy do Ośrodku Oporu Jastarnia będącego miejscem walk obronnych w 1939 roku. Podchodzimy do trzech spośród czterech schronów bojowych.

* * *

Dalej wzdłuż morza i później znowu szlakiem, poprzez las dochodzimy do najwyższej wydmy mierzei helskiej – góry Libek (12,5 m n.p.m.). Dalej szlak przechodzi ponownie na stronę Zatoki – do Kuźnicy, będącej starą wsią rybacką słynącej ze znakomitych wędzarni ryb. Kuźnica słynie z ciekawej tradycji – 23 czerwca, na św. Piotra i Pawła z tutejszego malutkiego portu rybackiego wypływa procesja na łodziach i kutrach do puckiej fary.

* * *

Od Kuźnicy droga mija dość monotonne – szlak wiedzie lasami – początkowo przez dość wąską część półwyspu, później na wysokości wrzosowisk trochę szerzej. Dochodzimy w końcu do Chałup, gdzie postanawiamy zakończyć wycieczkę. W oczekiwaniu na autobus pijemy kawę w pewnym hotelu na przeciw przystanku (nazwy nie pamiętam). Busem dość szybko docieramy do Gdyni, a stamtąd SKMką do Gdańska. Zmęczeni lecz zadowoleni dochodzimy do domku.

* * *